Archiwum tagów dla 'świat'

Artykuł na czas!

Jakbym miał napisać, co w tym momencie czuję, to zacytowałbym news z pewnego serwisu o grze (o niej już niedługo), od której staram się bez rezultatu uwolnić, a ten cytat brzmiałby “Finaly, some life”. Tak wreszcie trochę życia i to nie byle jakiego. Po świętach, które mineły mi na graniu w ową grę do upadłego (co sprawiło, że po części czułem się jak
ghoul, przemierzający ciemne zakamarki
podziemnych grobowców, pełnych pajęczyn
i innych truposzy, które co gorsza okazały się częściami :D) i doczytywaniu pozostałych tomów Mrocznej Wieży Kinga, organizuję sobie sylwestra z osobą, z którą (przyznaję, wiem) powinienem spotykać się częściej, ale jakoś nie ma jak. A tu patrze na njusy i wiecie co? W to mi graj!

Amerykańscy naukowcy zapowiadają koniec poalkoholowych problemów z wątrobą. Odkryli sposób na zatrzymanie, a nawet odwrócenie skutków marskości tego organu. Wystarczy zablokować dostawy jednego z białek. (…) Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego twierdzą, że wystarczy zablokować dostawy białka RSK, bez którego w wątrobie nie może dojść do zwłóknienia i wytworzenia blizn. Ich odkrycie pomoże także osobom ze zwłóknieniem płuc czy oparzeniami.

No i bardzo wporząsiu. Nie powiem, ulżyło mi, bo prawde mówiąc miałem pewne wyrzuty sumienia, czy potraktować się ową znaczącą ilością alkoholu, podczas dznia, a raczej przełom dni, który nadchodzą już wielkimi krokami. A tak? Zostałem pozbawiony ostatniego kontrargumentu. Nie żebym się czymś martwił (to jeszcze nie ten wiek :)), lecz patrząc na wynalazki ówczesnego świata, nie sposób jest się nie złapać za głowę. Nie wiem czy to tylko ja mam taki łeb, który wszędzie by widział katastrofalny wydźwięk, ale już nawet premiera teasera pewnej długo oczekiwanej gry, zwiastuje nam
rychły koniec świata.

Cóż tym miłym akcentem żegnam
się z państwem po tych świętach
i przed tym Nowym Rokiem. Jako, że bash ma zawsze racje:

 <marpi> tegoroczne zyczenia mozemy ocenic w skali 1-10 gdzie liczby 1-10 to numery stron googla dla zapytania “zyczenia swiateczne” z ktorych wzieto link do strony je zawierajacej

postanowiłem darować sobie wyrzucanie wszystkim życzeń świątecznych. W zamian, proponuję wszystkim i życzę po stokroć, by waszsylwester był conajmniej udany. To taka poprzeczka :) Także, Hepi nju Jer Evryłan!

Świat “walczy” z otyłością?

Jeszcze nie tak dawno temu można było przeczytać o tym, jak to otyłość jest niebezpieczną chorobą cywilizacyjną, która ogarnia lepiej-rozwiniętą część świata. Powstały niezbyt zaskakujące badania, ukazujące ponadprzeciętny rozwój i ekspansję tej choroby na coraz to większą i co trzeba zaznaczyć, młodszą część populacji naszego globu, co już może być punktem zaczepienia do wyciągnięcia jakichś bardziej ambitnych wniosków z tych danych. Co tam - daleko nie trzeba szukać. Badania wskazują iż:

Tylko Stany Zjednoczone wydały w ubiegłym roku na leczenie chorób spowodowanych przez nadmierne kilogramy aż 120 mld dol. A suma ta będzie tylko rosła.

i dalej czytamy:

Zbędne kilogramy na całym świecie zaczynają przygniatać gospodarkę. “USA muszą ponosić dodatkowe koszty na karetki czy sale gimnastyczne przystosowane dla osób o dużej masie”

Jeżeli zdrowie nie przemawia do ludzi, to trzeba sięgnąć do ich kieszeni, prawda? I takie też rozwiązania (co mnie w pierwszej chwili zamurowało) proponowali swojego czasu:

W Stanach Zjednoczonych już w latach 80. pojawił się pomysł “podatku od kalorii“, który miałby objąć jedzenie przesłodzone i tłuste. W 2003 r. pomysł wprowadzenia takiego podatku poparła nawet Światowa Organizacja Zdrowia, a Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne proponowało, aby był to podatek VAT w wysokości 17,5 proc (!).

Powiem szczerze, że podatek od tłuszczu, to nie jedyna inicjatywa, o której przyszło mi słyszeć ostatnimi czasy. Był podobno swojego czasu (a może nawet jest nadal) pomysł wprowadzenia wyższych cen biletów lotniczych dla osób otyłych. W sumie - czemu nie? Jeżeli to choroba, to da się ją wyleczyć i uniknąć dolegliwośći.

Dzisiaj jednak zdarzyło mi się wpaść na całkiem świeże podejście. Otóż jak czytamy:
Państwo Trezise
(zdjęcie znacznej części
tego państwa obok)
chcieli wyemigrować z deszczowej Anglii do pięknej Nowej Zelandii.

I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, iż:

Ich marzenie popsuła … waga. Nowa Zelandia po prostu nie chce przyjmować otyłych imigrantów. Dlaczego? Bo leczenie grubych ludzi za dużo kosztuje.

I co się okazuje? Miłe Państwo Trezise walczy teraz dzielnie ze swoją “nadwagą“, by dostać zgodę na swoją imigrację. Brawo za pomysłowość dla Nowo Zelandzkich władz do walki ze Światową otyłością :) To ja jeszcze tak od siebie proponuje wprowadzić coś podobnego dla palaczy (bo ceny papierosów są tak czy inaczej spore). Powodzenia dla Państwa “Nadważnych” w walce ze swoim problemem. Z doświadczenia wiem, że jeżeli się chce to można wiele zdziałać :) Trzeba tylko chcieć!