Odrobina wiedzy fachowej nigdy nie zaszkodzi.
Kompleks - zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona (myśl taką zwie się niekiedy jądrem kompleksu). Powrót do świadomości tego jądra kompleksu wywołuje zwykle nieprzyjemne afekty, takie jak lęk, niepokój, wstyd. [znalezione na wiki]
Uprzedzenie – rodzaj postawy polegający na odrzucaniu czegoś lub kogoś bez racjonalnych przesłanek. [znalezione na wiki]
Jako, iż z opowiadań posłyszałem gdzieś tam i kiedyś tam odrobinę profesjonalnej i pseudofachowej wiedzy na temat kompleksów, wiem, iż owe z wiekiem mają znaczącą tendencję do zanikania - wiadomo, człowiek z wiekiem staje się bardziej doświadczony, przez to mniej go rusza i mniej zaskakuje i przez to jest bardziej “samo-świadom” własnego ego i swojej wartości. Uprzedzenia natomiast, opierając się na tej samej, ścisłej wiedzy, mogę powiedzieć, że wykazują zupełnie odwrotne tendencje niż ich “koledzy”, kompleksy. Z wiekiem człowiek przeżywa bardzo wiele rzeczy. Może np. być uprzedzony do krótkościętych mężczyzn, gdyż np. podobny osobnik ukradł mu samochód, czy pobił kogoś z rodziny. I już mamy stertę uprzedzeń, które się zacierają i tworzą barierę nie do przebicia, tworząc z człowieka przewidywalnego i jednocześnie bardzo a-nowoczesnego osobnika. W dzisiejszym zwariowanym świecie informacje płyną tak szybko, że niedługo będziemy mogli sprawić, by płynęły one z prędkością naszych myśli. Gdzie w tym pokręconym czasie jest miejsce dla ludzi, którzy zamykają się przed czymkolwiek w fortecy swoich uprzedzeń?
Dochodzę jednak do wniosku, że nagromadzenie uprzedzeń czemuś służy.
Możę nie odkryję tutaj ameryki, czy innych indii, ale uważam, że uprzedzenia potrafią,
pomimo swojej zaściankowości, wytworzyć coś zupełnie nowego. Ja ten nowy twór nazwałem roboczo kompleksami wtórnymi, czyli kompleksami, które wytwarzają się w danym człowieku, który się wcześniej z jakiejś ich postaci wyleczył. Podajmy tutaj przykład. Dlaczego tak jest, że istnieje grupa tak zwanych “pewnych kierunków studiów“? Gdyby było tak, że tylko niektóre dyplomy ukończenia uczelni dawały pewny chleb to by ludzie nie wybierali np. Politechniki do studiowania, tylko masowo szli na Prawo, bo to, jak to mówią uczeni w piśmie, dobry kawał grosza. Takie przesądy, uprzedzenia czy inne kompleksy wtórne, to wytwór - jak dla mnie - chorej, zbiorowej wyobraźni wielu ludzich i boję się, by to z czasem nie przerodziło się w pewnego rodzaju religię.
Dzisiejszy rynek, jak się okazuję, jest bardzo mobilny. W gruncie rzeczy to zasługa ludzi, którzy często nie mogą pracować w zawodzie i wybierają inną drogę kariery. To dzięki nim gospodarka się napędza, tworząc poszczególne rynki pracy. Dzięki takim zwykłym, szarym ludzikom, dla mnie, nie istnieje pojęcie pewnego kierunku studiów i pewnego zawodu. Zawód oleju do łba nie naleje i za nas mamony nie będzie trzepał. Wszystko zależy od tego, czy chcemy coś robić czy nie.
Chcę zasnąć dzisiaj z przekonaniem, że mimo wszystko mam wybór.






Ostatnie komentarze
text num2
Dzięki serdeczne przydało mi się do odpalenia...
Bardzo fajnie opisane. Ze wszystkich stronek...
Rotfl, dobre.
wpis czy wiersz ?