Nie, nie będzie to ostatni post na tym blogu, napisany przeze mnie, ponieważ lubię dużo mówić ale nie zawsze mądrze, co moga potwierdzić ludzie ze mną bliżej związani (bez skojarzeń :P) - pozdrawiam wszystkich lingwistycznych poprawiaczy i geeków z #mcrotfl.
Nie, nie będzie to pseudo-emocjonalny wylew, na temat doświadczeń związanych z ostatnim tygodniem szkoły i jej (ubłaganym) końcem. Szczerze? Nie będę tęsknił - od dłuższego czasu marzę o tym, aby się uwolnić i wypłynąć w świat całkowicie wolny od zależności i obowiązków. W moim ulubionym serialu (Dexter, to o TOBIE), była piosenka “Born Free”, która w zupełności oddaje moje uczucia związane z tą kwestią. Nie będę tęż tęsknił za ludźmi - nie jestem potworem, ale jak będę chciał się z kimś skontaktować, to to zrobię, a i tak pewnym jest, że niektórych będę widział po raz ostatni w życiu. Moje uczucia to ulga przemieszana ze zniesmaczeniem i nie ździwiłbym się gdyby po drugiej stronie odczuwali podobnie - przyznajcie chociaż sami, że w ostatnim roku się zmieniłem i aż tak nie narzekałem na was
I nie, ten post nie będzie o tym, jakim wspaniałym dniem tygodnia (i nie chodzi tutaj wcalę o kościelną rewię mody) jest niedziela, a jakim beznadziejnym i dennym poniedziałek.
Na ten temat wypowiedziano już więcej słów przez wszystkie istnienia na ziemi, którym przerwano przyjemność głębokiego zapadnięcia w sen z samego, poniedziałkowego rana, niż przelało się wody przez nasz zasmrodzony, Malborski (z dużej! a jak!) Nogat. Powyższy rysunek jest hołdem beznadziejności tego dnia i wstawania o wczesnych godzinach nocnych (na 7:10 do szkoły o0).
Dzień ten ostatni będzie ze szczególnego powodu “zaniechania olewania rzeczy istotnych i jeszcze bardziej istotnych” - krótko mówiąc - kuj kuj kuj kuj kuj. Nie żeby mnie to rajcowało, ale kiedyś trzeba przycisnąć i tak to się właśnie kończy, że to kiedyś jest zawsze na szarym końcu moich planów 3 letnich. No cóż. Nadszedł czas i mam nadzieję (wiary jeszcze nie mam), że opłaci się to po stokroć, bo inaczej będę myślał o zbiorowym samobójstwie z równie pokręconymi leniami jak ja. Z tego miejsca i w tym momencie, chciałbym pozdrowić wszystkich tych, którzy mówili szkole stanowcze, asertywnie “FUCK OFF” i właśnie dzisiaj się obudzili. Oby nasza pobudka nie była musztardą po obiedzie i wyciągnijmy tą rękę z nocnika.
Ostatnie komentarze
text num2
Dzięki serdeczne przydało mi się do odpalenia...
Bardzo fajnie opisane. Ze wszystkich stronek...
Rotfl, dobre.
wpis czy wiersz ?