Archiwalia dla 03.2007

Świat po…

Patrzę ciągle naprzód i tylko czekam, aż mi TO wydłubie oczy. To, znaczy się to patrzenie. Wydawać by się mogło, że z dnia na dzień powinno przybywać marzeń, rozwiązań do problemów i spokoju, następującego zaraz po dniu, pełnym rzeczy trudnych i niezbyt przyjemnych. Powiedzcie mi, że tak jest bo zwyczajnie nie chce mi się wierzyć.

Świat po bieganiu wydaje się być lżejszy. Najwyżej moje nogi tak czują. Dobrze jest od czasu do czasu (lepiej częściej niż rzadziej) wyjść na dwór, poczuć wiatr na twarzy i pobiec, czy to ustaloną trasą, czy to zwyczajnie w dal, by się zgubić w dniu bez żadnych tajemnic. Dobra odskocznia od tego, co ostatnimi dniami wypełnia moje dni, a wypełniać nie powinno - nuda. Coś z mojej przeszłości:

Samobłąkanie

2006-08-13

Krok w przepaść…
zanużony wzrok
w głębi mrocznego
ucieleśnienia
obojętności - miasta
bez żadnych tajemnic

Czas nakarmić potwora
wyprowadzam swoje oczy
na spacer - wychodząc ze skóry
samobłąkam się z myślami

Bez odwagi by uciec w dal
w bez nadziei spoglądając
samotne kroki stawiam
brudząc w bezsensie
kolejną parę butów

Dedykuję ten wiersz wszystkim tym, którzy tak, jak i ja nie czują przyjemności z samotnego błądzenia po utartych szlakach. Świat wcale nie jest przez to prostszy…

Świat po historii (nauki rzecz jasna) wydaje się być lżejszy. Może to tylko moje egoistyczne zapewnienia samego siebię, że mimo wszystko coś tam czytam i robię na tą maturę i przez to moje wyrzuty sumienia nie są AŻ TAK ogromne. Nuda nuda… nie powinno jej być. Powinienem czytać cały czas i się tym fascynować, powinno mi to wchodzić do głowy niczym twarze kolejnych osób (przeważnie białogłowych), które staram się obdarzyć szeroko rozumianą “życzliwością”. Co zrobić… przynajmniej lżej jak się coś poczyta. Nie będę tutaj narzekał, że nie mam szczęścia do nauczycieli historii (a nie mam!), bo to przede wszystkim zależy od nas samych, kto, co i ile się uczy. Dobra, będę dorosły w tej kwestii i wezmę odpowiedzialność za moją wiedzę na dzień dzisiejszy :)

Świat wydaje się być lekki - tak ogólnie. Jakby na to spojrzeć, po różnych doświadczeniach, rzeczy ciężkie stają się banalne, wręcz śmieszne. Problem w tym, że doświadczenia obdarzają nas cenną wiedzą, która odbiera nam marzenia dając w zamian suchy i “twardo-stąpający” realizm. Mam jego dość! Ludzie, wiosna jest! I wish I was… no właśnie, poniżej film, który ukazuje w paru (no może więcej niż paru) krokach przeżycia człowieka takiego jak ja:

Zabawne ale niech ktoś powie, że nie jest prawdziwe chociaż po części.Świat po dniu JEST lekki. To tylko powieki są ciężkie. Idę bujać w obłokach i możę wyjdę na zewnątrz “obyć się w życiu” :)

chmura

Dzisiaj kolejny czwartek. Czas przedstawić coś, co wcześniej, czy wcześniej wcześniej jakiś czas temu zwróciło moją uwagę i przyciągneło do siebie. Dzisiaj jest to wspomnienie wiersza Mariuchy z Wierszolandii, którego pierwotna publikacja znajduje się tutaj.

Mariucha - chmura

stałem się cieplejszy; rozrzedzony
niż wszystko ponad i wyżej
wznoszenie
zrobiło się zimno, kondensacja
skraplam się

nie chcę spaść na ziemię; ponowne nagrzanie
wyparowanie - wolę być, niż bujać
w (…)

nasycenie

___________________________

Wybór padł na ten wiersz już jakiś czas temu. Utożsamiam się z nim dłońmi, stopami i całą resztą cielska jakie mam. Fizyczno chemiczny opis uczuć nie do opisania. Mogę tylko powiedzieć, że ja też przechodzę takie zawirowania temperaturowe i zmieniam stan skupienia, wysokość i na końcu i tak spadam na dno lądując w (…). Wiersz dla mnie znaczący z jeszcze jednego powodu - uniwersalność. Przez zastosowanie niedopowiedzenia, czytelnik może całkowicie zawierzyć wierszowi i płynąć razem z nim, bez zbędnych zgrzytów, czy to rytmicznych czy merytorycznych. Cóż, Mariucha, porzadny kawał rzemiosła i Ty to doskonale wiesz. Tak trzymaj!

Szukam na-treści w ościach i uzie

Czas robi ze mnie powoli zimny piasek. Nie spodziewałem się tego, że czas maturalny aż tak wpłynie na osuszenie mojego wnętrza. Nie mogę pisać niczego innego albo zwyczajnie, nie mam pomysłu. Postanowiłem więc, iż z poezją zastopuję na okres do odwołania (w przeszłości przynosiło to dobre rezultaty) albo do momentu, w którym wpadnie mi do głowy jakiś nie-banalny pomysł. Cóż i tak czasem bywam. Nie można ciągle szukać inspiracji w resztkach życia i w muzach, które są bajkami dla starszych poetów, jak św. Mikołaj na święta, bajką dla młodszych dzieci. Nie można i tyle.

Soundtrackiem tego tygodnia bez chwili wątpliwości określiłbym Sevendust (oficjalna strona, profil na MySpace.com), dlatego też na dniach przedstawię ten zespół w szerszej notce.

Pozdrawiam wszystkich gustujących, jak ja, w miłej pogodzie. Sprzyja miłości ale to i tak same mrzonki :)