Patrzę ciągle naprzód i tylko czekam, aż mi TO wydłubie oczy. To, znaczy się to patrzenie. Wydawać by się mogło, że z dnia na dzień powinno przybywać marzeń, rozwiązań do problemów i spokoju, następującego zaraz po dniu, pełnym rzeczy trudnych i niezbyt przyjemnych. Powiedzcie mi, że tak jest bo zwyczajnie nie chce mi się wierzyć.
Świat po bieganiu wydaje się być lżejszy. Najwyżej moje nogi tak czują. Dobrze jest od czasu do czasu (lepiej częściej niż rzadziej) wyjść na dwór, poczuć wiatr na twarzy i pobiec, czy to ustaloną trasą, czy to zwyczajnie w dal, by się zgubić w dniu bez żadnych tajemnic. Dobra odskocznia od tego, co ostatnimi dniami wypełnia moje dni, a wypełniać nie powinno - nuda. Coś z mojej przeszłości:
Samobłąkanie
2006-08-13
Krok w przepaść…
zanużony wzrok
w głębi mrocznego
ucieleśnienia
obojętności - miasta
bez żadnych tajemnic
Czas nakarmić potwora
wyprowadzam swoje oczy
na spacer - wychodząc ze skóry
samobłąkam się z myślami
Bez odwagi by uciec w dal
w bez nadziei spoglądając
samotne kroki stawiam
brudząc w bezsensie
kolejną parę butów
Dedykuję ten wiersz wszystkim tym, którzy tak, jak i ja nie czują przyjemności z samotnego błądzenia po utartych szlakach. Świat wcale nie jest przez to prostszy…
Świat po historii (nauki rzecz jasna) wydaje się być lżejszy. Może to tylko moje egoistyczne zapewnienia samego siebię, że mimo wszystko coś tam czytam i robię na tą maturę i przez to moje wyrzuty sumienia nie są AŻ TAK ogromne. Nuda nuda… nie powinno jej być. Powinienem czytać cały czas i się tym fascynować, powinno mi to wchodzić do głowy niczym twarze kolejnych osób (przeważnie białogłowych), które staram się obdarzyć szeroko rozumianą “życzliwością”. Co zrobić… przynajmniej lżej jak się coś poczyta. Nie będę tutaj narzekał, że nie mam szczęścia do nauczycieli historii (a nie mam!), bo to przede wszystkim zależy od nas samych, kto, co i ile się uczy. Dobra, będę dorosły w tej kwestii i wezmę odpowiedzialność za moją wiedzę na dzień dzisiejszy
Świat wydaje się być lekki - tak ogólnie. Jakby na to spojrzeć, po różnych doświadczeniach, rzeczy ciężkie stają się banalne, wręcz śmieszne. Problem w tym, że doświadczenia obdarzają nas cenną wiedzą, która odbiera nam marzenia dając w zamian suchy i “twardo-stąpający” realizm. Mam jego dość! Ludzie, wiosna jest! I wish I was… no właśnie, poniżej film, który ukazuje w paru (no może więcej niż paru) krokach przeżycia człowieka takiego jak ja:
Zabawne ale niech ktoś powie, że nie jest prawdziwe chociaż po części.Świat po dniu JEST lekki. To tylko powieki są ciężkie. Idę bujać w obłokach i możę wyjdę na zewnątrz “obyć się w życiu”






Ostatnie komentarze
text num2
Dzięki serdeczne przydało mi się do odpalenia...
Bardzo fajnie opisane. Ze wszystkich stronek...
Rotfl, dobre.
wpis czy wiersz ?